Syndrom sztokholmski rozwija się u osób, które odczuwają duży lęk przed obrażeniami fizycznymi i wierzą, że wszelka kontrola znajduje się w rękach ich oprawcy. Reakcja psychologiczna pojawia się po pewnym czasie. To strategia przetrwania, która opiera się na strachu, zależności i traumie. Obejmuje współczucie i wsparcie dla porywacza i wrogie uczucia wobec policji.

Co to jest syndrom sztokholmski?

Tym mianem określa się zespół objawów, które mogą wystąpić u osoby będącej zakładnikiem albo przetrzymywanej w inny sposób. Można je czasem zaobserwować u osób, które uciekły z sekty religijnej albo z patologicznych relacji. 

Syndrom sztokholmski nie jest rozpoznaną diagnozą psychologiczną, ale raczej próbą wyjaśnienia objawów pojawiających się u niektórych więzionych osób. Osoba, która go doświadcza, może odczuwać sympatię, miłość, empatię lub chęć ochrony porywacza. Jednocześnie reaguje często negatywnie na pomoc ze strony policji lub innych służb. 

Osoba, u której wystąpił syndrom sztokholmski, często doświadcza objawów stresu pourazowego: koszmarów sennych, bezsenności, retrospekcji, dezorientacji. Może mieć spory problem, by zaufać innym ludziom.

Skąd się wzięło to pojęcie?

Termin ten powstał po napadzie na bank w Sztokholmie w 1973 roku. Wtedy rabusie więzili czterech pracowników banku przez pięć dni. W niewoli zakładnicy nawiązali relacje z porywaczami, głównie z powodu drobnych aktów uprzejmości ze strony przestępców. W końcu jeńcy zaczęli bardziej bać się policji niż rabusiów i stali się oporni na próby ratowania. Ich zachowanie zdezorientowało policję, społeczeństwo, a także samych zakładników.

Psychologiczne spojrzenie na syndrom sztokholmski

Z psychologicznego punktu widzenia zjawisko to można potraktować jako mechanizm przetrwania. W rzeczywistości niektórzy eksperci mogą nawet osoby będące zakładnikami, by zachowywały się tak, jakby doświadczały syndromu sztokholmskiego, by zwiększyć swoje szanse na przetrwanie. Porywacze są wtedy bardziej skłonni zaspokoić podstawowe potrzeby jeńca. 

Osoby z syndromem sztokholmskim najczęściej cierpią z powodu silnej izolacji oraz emocjonalnego i fizycznego znęcania się. Charakterystyczne objawy można niejednokrotnie zauważyć u maltretowanych małżonków, ofiar kazirodztwa, wykorzystywanych dzieci, jeńców wojennych, zakładników, niewolników, czy ofiar sekty.

Jakie są przyczyny syndromu sztokholmskiego?

Teoretycznie istnieje kilka czynników, które połączone razem mogą prowadzić do syndromu sztokholmskiego:

  • brak wcześniejszego związku między porywaczem a ofiarą,
  • u ofiary rozwinęły się pozytywne uczucia wobec porywacza,
  • całkowita izolacja od innych osób (kontakt tylko z porywaczem),
  • ofiara wierzy, że oprawca ma ludzkie uczucia i troszczy się o nią, z drugiej jednak strony boi się, że może ją zabić w każdej chwili.

Psycholodzy, którzy badali syndrom sztokholmski, twierdzą, że zaczyna się wtedy, gdy między porywaczem a ofiarą powstaje więź. Najpierw oprawca świadomie stanowi zagrożenie dla zakładnika, a następnie decyduje się go nie zabijać. Ulga, którą odczuwa ofiara, zamienia się w uczucie wdzięczności.

Zostaw odpowiedź

Wpisz swój komentarz
Wpisz tutaj swoje imię